Niedawno mój mąż obchodził urodziny, nie robiliśmy imprezy, ale tortu zabraknąć nie mogło. Chciałam zrobić mu niespodziankę... choć wiedział, że zrobię mu tort, zależało mi na tym, żeby go nie zobaczył do momentu dmuchania świeczki. Korzystając z tego że był w pracy zabrałam się za przygotowania, dzień wcześniej, a gdy tort był gotowy wstawiłam go do lodówki. Zeby mąż go nie zobaczył obkleiłam półkę, na której stał szarym papierem, nie wiedziałam, że tak ciężko przykleić taśmę do szklanej półki:-)
Udało się...Mój "M" nie widział go, a jak uśmiał się zaglądając do lodówki...
Postawiłam na prosty, klasyczny, bez zbędnych udziwnień, udekorowałam kremem na bazie bezy włoskiej w kolorze pistacjowym... Wnętrze to cytrynowy biszkopt, krem cytrynowy z galaretką i lemon curd, także cytryna w roli głównej:-)
a oto efekt
Jak wam się podoba?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję:)